Gapiłam się w miejsce, w którym Król i Królowa Lykanów zniknęli w zaroślach, a ich owinięte w płaszcze sylwetki rozpłynęły się w cętkowanych cieniach jak postacie z jakiejś dziwnej bajki. Moje palce wciąż były splątane z palcami Christiana, nasz piknik leżał wokół nas w połowie zapomniany, a z mojej piersi wyrwał się śmiech – nagły, niekontrolowany, lekko histeryczny. Królowa Lykanów właśnie zapro






