Ścieżka zwężała się coraz bardziej, aż jazda stała się niemożliwa. Zaparkowałem na małej polanie przeznaczonej dla pojazdów ogrodników, ukrytej przed głównymi alejkami za gęstymi krzewami rododendronów. Z bagażnika wyjąłem wiklinowy kosz i złożony koc, przygotowane z cichą sprawnością przez personel pałacowy, który nie zadawał żadnych pytań, gdy o świcie złożyłem to zamówienie.
– Od tego miejsca b






