Sala wybuchła brawami, a goście zerwali się na równe nogi w fali ruchu i dźwięku. Uścisk Emmy na mojej dłoni zacieśnił się; jej uśmiech był promienny, choć przez nasz dotyk wyczułem w jej ciele lekkie napięcie. Artemida naparła naprzód, a jej złocistozielona obecność przez krótką chwilę była widoczna w oczach Emmy — duma i opiekuńczość mieszały się w niej, gdy przyjmowała wyrazy uznania dla swoich






