Przez salę rozpraw przetoczył się szmer szoku. Piętnaście minut obrad w przypadku tak poważnych zarzutów było rzeczą niesłychaną.
*Coś jest nie tak*, warknęła Artemida, a sierść na jej karku zjeżyła się. *To nienormalne.*
"To niemożliwe" – mruknął Theo, powtarzając niepokój mojej Likanicy. "Nie mogli tak szybko i w pełni zapoznać się z wytycznymi dotyczącymi wymiaru kary."
Wyraz twarzy Christiana






