Stałam przy oknie, obserwując królewską kawalkadę wijącą się wzdłuż podjazdu do pałacu, trzymając jedną dłoń opiekuńczo na moim wciąż płaskim brzuchu. Bliźnięta uznały, że popołudnia to doskonała pora na zaznaczenie swojej obecności, a fala mdłości przetoczyła się przeze mnie, gdy dostrzegłam Christiana i Lolę na tylnym siedzeniu wiodącego pojazdu. Artemida poruszyła się we mnie, podekscytowana na






