Opadłam na skraj naszego łóżka, a ulga obmyła mnie, gdy w końcu zsunęłam eleganckie szpilki, które przez cały wieczór uciskały moje palce. Szmaragdowa suknia, wybrana specjalnie po to, by podkreślić, a nie ukryć moją rozwijającą się ciążę, wydawała się teraz krępująca po godzinach dyplomatycznych uśmiechów i ostrożnych rozmów. Artemida poruszyła się we mnie, a jej złocista obecność emanowała ciepł






