Obudziły mnie zimne prześcieradła i dziwna pustka w łóżku. Wyciągnęłam rękę, szukając ciepła Theo, zanim sobie przypomniałam — spędził noc w pokoju gościnnym po drugiej stronie pałacu w imię jakiejś niedorzecznej tradycji o niewidzeniu się w noc przed ślubem. Łóżko wydawało się bez niego zbyt duże, nasza wspólna przestrzeń nagle pusta i nieruchoma. Światło świtu sączyło się przez zasłony, malując






