Obudziło mnie światło słoneczne przenikające przez zasłony i ciepły ciężar Emmy spoczywającej na mojej piersi, której ciemne włosy rozsypywały się na mojej skórze niczym atrament. Przez chwilę po prostu wdychałem jej zapach — ulotne ślady perfum zmieszane z wyjątkową wonią, która była wyłącznie jej, a od czasu naszego naznaczenia trwale splotła się z moją. Moja żona. Ta myśl rozkwitła w mojej pier






