Zamknęłam za sobą drzwi apartamentu hotelowego i oparłam się o nie, a moje serce wciąż biło tak szybko, jakbym biegła z samego pałacu. Złoty Kompas w pełni zasługiwał na swoją reputację luksusu – filary inkrustowane kamieniem księżycowym rzucały miękki, eteryczny blask na kremowo-złote meble, a przez wysokie okna Królewskie Miasto błyszczało niczym szkatułka z klejnotami rozsypanymi na ciemnym aks






