Tak długo czekała, by usłyszeć z jego ust te słowa.
Cmentarz tego popołudnia był spokojny i uroczysty, a wiatr przemykał przez sosny, niosąc ze sobą orzeźwiający chłód.
Nina delikatnie złożyła wiązankę czysto białego jaśminu i miękkich stokrotek przed nagrobkiem Johna.
John był niemal wierną kopią Simona. Już po samym jego spojrzeniu można było poznać, że był kimś, na kogo zawsze można liczyć, upa






