Dwaj uzbrojeni mężczyźni zatrzymali się na brzegu rozlewiska krokodyli różańcowych, czujnie skanując wzrokiem mętną wodę i poplątane korzenie wzdłuż brzegu.
Nina i Simon ukrywali się na błotnistej wysepce na środku stawu, osłonięci gęstymi trzcinami i roślinnością wodną.
Kilka krokodyli różańcowych wyglądało zupełnie jak czarno-zielone głazy, w połowie wystające z wody, idealnie stapiając się z ot






