– Umieram? – Mój głos był ledwie szeptem. Byłam przerażona, a więc żeby upodobnić mnie do siebie, muszą mnie najpierw zabić.
– Zrobimy to szybko. – Szybko? Z kogo on sobie, kurwa, żartuje? Nie zamierzam na takie poświęcenie. A co jeśli to nie zadziała i po prostu zginę? Kto o zdrowych zmysłach zgodziłby się umrzeć, żeby być z kimś?
– Nie – powiedziała, odpychając go i wychodząc.
– Nie? To twoja od






