Siadając, słyszę, jak groźnie warczy, i gorączkowo odsuwam się do tyłu na rękach, próbując przed nim uciec, gdy nagle moje dłonie uderzają o buty, co sprawia, że odrywam wzrok od bestii. Thaddeus ma skrzyżowane ramiona na piersi i rozbawiony wyraz twarzy. "To Ryland, nie skrzywdzi cię" – mówi Thaddeus, patrząc na mnie z góry.
Gdy z powrotem spoglądam na psią bestię, ta liże mnie długim pociągnięc






