Przez chwilę nie byłam już pewna, czy w ogóle chcę zostać uratowana. Jeśli ktokolwiek, kto przyjdzie mi na ratunek, musiałby się z nimi zmierzyć, to…
– Brać dziewczynę – poinstruował krótko mężczyzna, który wydawał się być przywódcą grupy.
– Chodź no tu, dziewczyno – zbliżył się do mnie jeden z mężczyzn.
Pisnęłam z lekkiego bólu, gdy jego palce wbiły się w moje ramię, a on praktycznie szarpnął mni






