SLOANE
Jace nalegał, by zabrać mnie na lunch do swojej ulubionej restauracji, i mimo początkowej niechęci, wcale tego nie żałowałam.
Jedzenie było niesamowite, tak pyszne, że ostatecznie zjadłam więcej, niż powinnam. Kiedy wchodzimy do holu biurowca, wydaję z siebie zadowolone westchnienie, czując się wręcz niekomfortowo przejedzona.
– Wątpię, żebym do końca dnia cokolwiek zrobiła – mruczę do Jace






