Mój szef wygląda, jakby miał zaraz eksplodować. Odwraca się do Hayesa z przepraszającym wyrazem twarzy. – Panie Kensington, strasznie mi przykro z tego powodu. Zapewniam pana, że ktoś inny zajmie się pańskim kontem.
Hayes w końcu się odzywa, a jego głos jest spokojny, lecz niebezpieczny. – Nie ma takiej potrzeby. Nie interesuje mnie nikt inny. – Przenosi na mnie wzrok. – Chcę jej – mówi, a jego gł






