SLOANE
– Klub? Ty? – Brwi Chloe zmarszczyły się z niedowierzaniem, jakbym poprosiła ją o lot na księżyc.
– Sloane, to nieprawdopodobne. Nienawidzisz klubów. Powiedz mi, dlaczego tu jesteś. – Przewracam oczami, żałując, że w ogóle tu przyszłam. Minęło pieprzonych, podłych pięć dni, odkąd Hayes wyruchał mnie do nieprzytomności i zniknął z mojego mieszkania, a ja wciąż nie mogę przestać o nim myśleć.






