Rozdział 29.
Z perspektywy narratora.
Podczas wyjazdu z terenu kampusu jego dłonie spoczęły na jej kolanach, a ona uśmiechnęła się do niego miękko.
– Wyglądasz zniewalająco, mamuśka.
– Dziękuję – uśmiechnęła się promiennie na komplement, którego się nie spodziewała. Opadła na oparcie fotela, ciesząc się ciepłem, jakie jego dłoń niosła jej ciału.
– Dokąd nas zabierasz? – zapytała z cieka






