Rozdział 92.
Z perspektywy narratora.
Oczy Hazel zmrużyły się, gdy jego dłonie sięgnęły jej ubrań. Zaczął je delikatnie rozpinać. Z każdym ruchem jego palce gładziły jej skórę i sprawiały, że w jej wnętrzu wszystko wirowało.
Oddech Hazel uwiązł w gardle. Jej serce biło delikatnie od subtelnego wrażenia, jakie wywoływał u niej dotyk jego dłoni.
– Twoja skóra. Promienieje – skomentował tym swoim






