SERAPHINA
Sto metrów.
Tyle wynosił dystans między mną a owianą złą sławą Aleją Nocnego Cienia, podziemnym burdelem wilkołaków, gdzie rządzili wyrzutkowie. Powietrze było gęste od dymu i czegoś o wiele bardziej złowrogiego. Stałam w osłonie sękatych drzew, wpatrując się w obrzydliwy blask wylewający się z alei jak krew ze świeżej rany.
Na szczęście nie byłam sama.
Po mojej prawej stronie stał Ronan






