SERAPHINA
– Wygląda na to, że nie ma tu Grace – mruknął, a jego głos stawał się coraz cichszy, poważniejszy.
Podążyłam za jego wzrokiem w stronę wilczyc, które licytowano jedna po drugiej i które drżały w ramionach osób, jakie zaoferowały najwyższą cenę. A jednak wzrok większości z nich wciąż był utkwiony we mnie.
Moja skóra ścierpła pod cienkim welonem.
Wciąż nie odrywałam wzroku od tej aksamitne






