RONAN
Gdy tylko weszliśmy do ogromnej komnaty Kamienia Księżycowego, w mojej głowie zamigotała słaba więź myślowa od Mace'a. Połączenie było rwane, urywało się i wracało, najprawdopodobniej zniekształcone przez otaczające nas święte ściany. Wypuściłem powoli powietrze i uniosłem wzrok na znajdujący się w górze Kamień Księżycowy, podczas gdy Verkas mruczał na sam przypływ pozytywnej energii z niego






