RONAN
Moja dłoń płonęła, jakby pod skórą wybuchł płynny ogień, żyły zapalały się jedna po drugiej, aż poczułem, jakby płomienie w moim wnętrzu stały się zdrajcami. Nie grzały, lecz pożerały. Mój oddech był rwący, przerywany, a każde drżenie ciała zdradzało, jak bliski byłem całkowitego zatracenia. Ruja trzymała mnie za gardło, przedzierając się przez ciało i kości, aż moje wilcze instynkty naparły






