SERAPHINA
To był pierwszy raz, kiedy dzwonek treningowy w Akademii dla nas nie zadzwonił. Otrzymaliśmy dzień wolnego na odpoczynek i regenerację. Całe szczęście, bo pomiędzy rują Ronana a moją własną gonitwą emocji, poprzedniej nocy ledwie zmrużyłam oko. Padliśmy z powrotem na łóżko i poddaliśmy się wyczerpaniu, a kiedy znów się obudziłam, była już dziesiąta rano. Ronan jednak wciąż tkwił w głębok






