SERAPHINA
"Nawet nie znam tych dwóch."
Słowa padły spokojnie, ale ciężar, jaki niosły, uciszył całą salę. Dziesiątki par oczu w szoku zwróciły się w moją stronę. Wszystkie poza oczami Ronana. Jego nieugięte i przenikliwe fiołkowe oczy, płonące od obecności wilka, były utkwione we mnie przez duże szklane okno za miejscem, w którym siedział Austin. Ale ani razu nie wyrażały pytania czy wątpliwości.






