SERAPHINA
Zdezorientowanie, strach i gniew splotły się we mnie jak drut kolczasty po spotkaniu z Austinem. Właśnie wtedy Phina znów się poruszyła, a moja wilczyca wyłapała w powietrzu znajomy zapach. Powoli się odwróciłam.
Stał tam Ronan.
– Seraphino... – zawołał cicho. Tak cicho, że tylko ja mogłam to usłyszeć.
Moje serce podskoczyło, ale twarz mi stwardniała. Zmarszczyłam brwi i minęłam go bez s






