SERAPHINA
Tym razem się nie odezwał. Zablokował na mnie wzrok niczym spuszczone ze smyczy zło i po prostu zaatakował. Tym razem jego ataki były o wiele silniejsze i brutalniejsze niż wcześniej. Prawie tak, jakby wcześniej tylko się ze mną bawił.
Przygotowałam się na to, a jednak jego siła uderzyła jeszcze mocniej, niż zakładałam.
Nasze pazury znów się zderzyły, szybciej, mocniej, bardziej zabójczo






