SERAPHINA
– W takim razie… – wyszeptał, a jego wargi znajdowały się zaledwie o oddech od moich. – Powinniśmy iść do łóżka?
Powietrze między nami stało się rzadsze.
Moje serce uderzyło o żebra, dziko i szybko, jakby zapomniało o wszystkich zasadach, których kiedykolwiek przestrzegało. Jego słowa nie powinny były spłynąć po moim kręgosłupie tak, jak to zrobiły. Nie powinny były rozbudzić tego cicheg






