– *Kaelith, wróć do mnie* – błagał udręczony głos w jej głowie. Kaelith była pogrążona w głębokim śnie. Jej umysł pracował, podczas gdy ciało wydawało się ciężkie niczym ołów. Próbowała się poruszyć, ale jej kończyny ani drgnęły. – *Tak bardzo przepraszam.* – Głos niosło echo wewnątrz jej czaszki. – *Nigdy więcej cię nie skrzywdzę, tylko otwórz dla mnie oczy, maleńka* – gruchał tuż przy jej uchu.






