– Wujku Graevenie! – krzyczały wszystkie, używając go jako drabinki do wspinania.
Matka Graevena śmiała się i gładziła Kaelith po ramionach, czekając, aż chaos nieco ustąpi. – Tak jest za każdym razem – zachichotała. Serce Kaelith wezbrało ciepłem na widok jej przeznaczonego bawiącego się i łaskoczącego siostrzeńców i siostrzenice. Szeroki uśmiech gościł na jego twarzy, gdy dzieci piszczały i zada






