Para rąk złapała ją za ramiona, a ona wrzasnęła. Wciąż oszołomiona przypływem energii, kopała i uderzała, gdy powróciły łzy.
— Cholera, spójrz na mnie! — ryknął Graeven. Kaelith znieruchomiała i wyjrzała niepewnie spomiędzy ramion, którymi osłaniała głowę. Graeven odsunął jej ręce i ujął jej policzki. Jego czarne oczy nie pominęły niczego, gdy taksował jej stan. — Chodź.
Graeven podniósł ją i wzią






