Kaelith czuła, jakby serce miało jej wyskoczyć z piersi. Próbowała opanować oddech, ale adrenalina groziła jej uduszeniem. Rozejrzała się po małej łazience Graevena. Jeszcze raz spróbowała otworzyć witrażowe okno przedstawiające ogród różany, czekając, aż Graeven powie jej, co ma robić. Zaprzestała wysiłków, gdy usłyszała cichy śmiech dochodzący z głośnika telefonu.
— Co cię tak bawi?! — pisnęła.






