Alcee skrzywiła się, widząc Tanka idącego w jej stronę, podczas gdy siedziała przy biurku jednego z pracowników, instalując nowe oprogramowanie. – A teraz co? – mruknęła pod nosem.
– Hej, Cee – uśmiechnął się do niej.
– Zdrabniasz moje imię tylko wtedy, kiedy czegoś chcesz.
Złapał się za klatkę piersiową z szeroko otwartymi oczami. – Ranisz mnie.
– Chciałeś powiedzieć, że przejrzałam cię na wylot.






