Alcee poczuła grube, ciepłe ramiona Torqa, gdy położył się do łóżka i ją objął.
– Wróciłeś? – zapytała cicho, odwracając się, by wtulić się w jego klatkę piersiową. Powąchała jego skórę i westchnęła z żalem: – Już brałeś prysznic?
– Kochanie, chrapałaś tak głośno, że obudziłabyś umarłego. Dziwię się, że w ogóle poczułaś, jak wchodzę do łóżka, byłaś tak wyłączona. Jesteś wyczerpana. Wracaj spać. –






