– Zabiłbym go. Zabiłbym go, gdyby stał przede mną. – Corrado zaryczał z wściekłości. – Jest zdrajcą. Jest z mojej krwi. Pozwoliłem mu żyć. Jego matka powinna była go wyskrobać, ale zrobiło mi się jej żal, bo po śmierci rodziców została zupełnie sama, więc pozwoliłem jej go ukrywać w tej ich zapyziałej wiochurze.
Torquato pochylił się i spojrzał ojcu w oczy: – Jakby mój dziadek kiedykolwiek pozwoli






