– Ant, naprawdę nie chcę cię tam zaciągać siłą, ale pachniesz kupą. A to jest pełne zarazków. Avalanche na pewno nie jest wygodnie umazanej we własnym gównie.
– Jezu, może trzeba zadzwonić po weterynarza, bo najwyraźniej ten pies zjadł coś, czego nie powinien. To jest wszędzie. To zupełnie jak wtedy, gdy Anterowi eksplodowała pielucha i obsrał szczebelki swojego łóżeczka.
Spojrzała na Susanę, któr






