Alcee weszła do biura Torqa i natychmiast została porwana w jego ramiona; stał tyłem do mężczyzn, których właśnie wprowadzano za nią.
– Może się okazać, że do rana twój brat dostanie nową parę betonowych butów – warknął jej do ucha, unosząc ją w powietrze.
– Nie jest wart ceny betonu – prychnęła i potarła policzkiem o jego pierś. – Postaw mnie, mamy gości.
– Gości, których nie zapraszałem. – Rzuci






