Zbyt wielu ludzi dzieliło się zbyt dużą ilością informacji i była tym wszystkim przytłoczona. Chciała odzyskać swoją własną przestrzeń. Chciała miejsca, gdzie mogłaby pracować, a nie być nieustannie bombardowana sprawami rodzinnymi Lozano i czymkolwiek, do diabła, co w tej chwili robił Raniero, potrząsając jej krzesłem i wciąż klęcząc.
– Wiesz, co byłoby fajne? – rzucił poważnie Torq.
– Móc wykony






