Śledziłam tego faceta przez coś, co wydawało się wiecznością. Był niezwykle paranoiczny, co rusz oglądając się przez ramię. Na szczęście udało mi się pozostać w ukryciu.
W końcu zatrzymał się przed drzwiami jednego z mieszkań. Trzymając w dłoni zdjęcie, zaczął się rozglądać.
Wiedziałam, że ma nowy cel, kolejną ofiarę. Bez wątpienia znajdowała się ona w środku.
Zgodnie z przewidywaniami, podjechał






