Zaczęłam się zastanawiać, czy Ignatius boi się Stevena.
– Wygląda na to, że nawet Ignatiusowi nie przychodzi łatwo przekazanie firmy w ręce głupca. – Martin zaśmiał się cicho.
Zmarszczyłam brwi, pochylając się, by szepnąć Ignatiusowi do ucha: – Dziadku, chyba nie chcesz, żeby twoje ciężko zapracowane imperium zostało wyrwane przez kogoś o wilczym apetycie, prawda?
Spojrzenie Ignatiusa stężało, po






