"Stephanie…"
Jakby postradał zmysły, nagle wyciągnął rękę, by chwycić mnie za gardło, i nazwał mnie po imieniu.
Uniosłam brew i spojrzałam na niego — skąd mnie rozpoznał?
"Pomyliłeś osoby. To nie Stephanie, tylko sobowtór," przypomniał Markowi Howard, nie chcąc, by sytuacja eskalowała.
Następnie dodał: "Naprawdę oszalałeś. Jak to możliwe, że w każdym widzisz Stephanie?"
Wyraźnie sprowokowany, Mar






