Wszyscy wstrzymali oddech i ostrożnie rozejrzeli się po otoczeniu.
Oparłam się o ścianę, oddychając szybko. Następnie spojrzałam w dół na własne dłonie, tylko po to, by odkryć, że są pokryte krwią…
Przecież tylko zraniłam Marka nożem w ramię, na moich rękach nie powinno być aż tyle krwi.
Odruchowo schowałam dłonie za plecami i próbowałam pospiesznie zetrzeć krew.
To nie byłam ja… Ja go nie zabiłam






