– Jak powinienem dalej to obliczyć? – Ashton wściekle bazgrał po kawałku papieru, podczas gdy jego notatki walały się po całym stole i podłodze.
Xan spojrzała na kartkę Ashtona, cicho wzięła długopis i również zaczęła po niej mazać.
Bawiło mnie, że pięciolatkowie zabierali się za zaawansowany rachunek różniczkowy, z którym problemy mieliby nawet studenci.
– Chodź tutaj, Ashton. – Uniosłam podbróde






