Perspektywa Liory
W drzwiach stanął Adam. Jego oczy płonęły, a szczęka była zaciśnięta tak mocno, że wydawała się wyrzeźbiona z kamienia. Fale wściekłości biły od niego z taką siłą, że samo powietrze zdawało się drżeć.
Zakapturzone postaci zawahały się, ale tylko na ułamek sekundy. Adam nie dał im drugiej szansy. Z warknięciem, które rozdarło ciszę kaplicy, rzucił się naprzód.
Jego pięści były bez






