Perspektywa Adama
Kiedy wróciłem do rzeczywistości, pierwszą rzeczą, jaką zauważyłem, był tępy ból w klatce piersiowej. Rana częściowo się zasklepiła, ale wciąż piekła, jakby ogień lizał moje żebra. Powieki ciążyły mi, i za każdym razem, gdy udawało mi się je rozchylić, świat wirował, zanim znów odpływałem.
Jedynym pewnym punktem była ona. Liora. Była tu częściej niż nie, siedząc przy moim łóżku,






