Perspektywa Adama
Tylko wpatrywałem się w nich, a ich słowa uderzyły we mnie z taką siłą, że miałem wrażenie, jakby grunt osunął mi się spod stóp. Przez chwilę zaschło mi w gardle, a umysł z trudem próbował pojąć to, co właśnie usłyszałem.
– Wy... nie mówicie tego poważnie. – Słowa wreszcie ze mnie wypłynęły. Były jednak ochrypłe i urywane, jakbym ledwo mógł przepchnąć je przez usta.
Czułem ucisk






