Punkt widzenia Liory
Znalazłam Adama w jego pokoju. Drzwi nie były zamknięte, co z jakiegoś powodu zaniepokoiło mnie bardziej, niż gdyby je zabarykadował. Pchnęłam je powoli, a widok, który napotkałam, sprawił, że poczułam ścisk w piersi.
Ściana naprzeciwko była popękana, tynk wgnieciony, jakby ktoś uderzał w niego pięścią raz za razem. Podłogę pod nią zaścielały drobiny białego pyłu.
Adam siedz






