Z perspektywy Liory
Kiedy znów się obudziłam, nie było przy mnie Heatha ani Hermiony, lecz dziewczyna nucąca coś pod nosem, gdy niosła tacę do pokoju. Nie mogła być o wiele starsza ode mnie, miała ciemne włosy zaplecione w staranny warkocz opadający na plecy i uśmiech, który wydawał się zdecydowanie zbyt promienny jak na tę sytuację.
– Dzień dobry, pani – powiedziała, stawiając tacę na małym stoli






