Z perspektywy Liory
Welon na mojej twarzy był miękki i prześwitujący, wpuszczając do środka ciepłe złoto późnego popołudnia, gdy powoli kroczyłam do ołtarza. Światło przenikało przez niego jak przez sen, oblewając wszystko blaskiem, który sprawiał, że ten moment wydawał się nierealny w najlepszy możliwy sposób.
Po obu moich stronach ścieżkę wyznaczały białe róże i jasnoniebieskie piwonie. Ich zapa






