76
Punkt widzenia Carltona
Drzwi za mną skrzypnęły, a ich zawiasy wydały z siebie ciche jęknięcie, które słabo odbiło się echem w bezruchu pracowni. Chwilę później wślizgnął się znajomy zapach. Bursztyn, cytrusy i ledwie wyczuwalna nuta wanilii.
Nie musiałem się odwracać, żeby wiedzieć, kto to jest.
– Wiedziałam, że tu będziesz – powiedziała Lustre.
Jej głos wypełnił pracownię, ale mój ołówek wcią






